wtorek, 29 grudnia 2015

3.

Przyjechałam trochę spóźniona, ale mam nadzieję, że mi to wybaczy. Weszłam z małym do kawiarni. Rozglądnęłam się i zobaczyłam ją... tam przy stoliku. Podeszłam do niego. Siedziała ze swoim opiekunem, ale to normalne. Nie mogła przyjść tutaj sama.
- Przepraszam za spóźnienie. Musiałam wziąć małego- rozebrałam mu czapkę i kurteczkę.
- Nic się nie stało.- Ivy w końcu na mnie spojrzała. Jej oczy były przepełnione bólem.- Proszę rozmawiać jakby mnie tu nie było- dodał i wyciągnął notatnik. Widziałam, że piszę jak Ivy zachowuje się na początku spotkania. Wzięłam głęboki wdech.
- Więc... Mogłabyś mi powiedzieć wszystko od początku?- spojrzałam na nią. Skinęła głową i spuściła wzrok na swoje palce.
- Ja i Niall... My... Byliśmy razem, ale to było dawno. Jako nastolatkowie byliśmy w sobie zakochani. Bardzo. Ale... Moi rodzice wszystko zepsuli. Nienawidzili Niall'a bo zaszłam z nim w ciążę. Wywieźli mnie na drugi koniec świata, zabrali telefon i tak się skończyło... Dziecko... Ono... Ono się nie narodziło..- zakryła swoją twarz, bo już płakała.
- Możesz mówić dalej?- spytałam ze współczuciem. Skinęła lekko głową.
- Nie odzywałam się do niego, on nie wie, że byłam w ciąży. Twierdzi, że to ja go zostawiłam... Ale ja nie miałam wyboru. Dowiedziałam się o tym w ten sam dzień kiedy wyjeżdżaliśmy... Do niedawna wszystko było zapomniane... Ale wróciłam tu. Musiałam. Znalazłam go i chciałam przeprosić, ale... dowiadując się, że ma żonę i... i dziecko, które powinno być moje. Nie wytrzymałam.- wybuchnęła płaczem. Jej opiekun coś zapisał, a potem podał jej tabletki na uspokojenie. Ivy popatrzyła na Alana i poprosiła swojego opiekuna, żeby wrócić do ośrodka. Patrzyłam na nią z wyrzutami sumienia. Zabrałam jej Niall'a. Kiedy wstawali właśnie ON wszedł do kawiarni. Zrobiłam duże oczy, kiedy chciał do mnie podejść. Pokazywałam mu, że nie, ale nie posłuchał.
- Ivy? Co. Ty. Do. Kurwy. Robisz. Z. Moją. Żoną?!- wycedził przez zęby.
- Niall zostaw ją. To ja nalegałam na spotkanie- popatrzył na mnie. Widać było, ze jest zły, ale miałam to gdzieś. Czemu sam mi nie powiedział?- Ivy ja... Dziękuję, że się ze mną spotkałaś.
Uśmiechnęła się słabo i wyszli, a Niall na mnie popatrzył.
- Po co się z nią spotkałaś?!
- Przestań krzyczeć. Ludzie się patrzą.- Usiadłam z powrotem i wzięłam Alana na kolana.
- Po co ci to było?
- Musiałam się dowiedzieć kim dla ciebie jest. Ty mi nie chciałeś powiedzieć. Nie gadamy ze sobą. Więc.. Co mi zostało?- popatrzyłam na niego smutna.
- Nie chcesz mnie wysłuchać. To jak miałem ci powiedzieć?
- Niall nie chcę się z tobą znowu kłócić.- Wzięłam płacz do ręki i chciałam się ubrać, ale on wstał i biorąc małego na ręce pocałował mnie. Jedną dłonią gładził mnie po policzku. Nie spodziewałam się tego. Usłyszałam oklaski od ludzi, którzy siedzieli w kawiarni. Oderwałam się od niego i spojrzałam w jego oczy. Te oczy, w których tak bardzo się zakochałam. Te które za każdym razem mnie hipnotyzowały. Zamrugałam dwa razy i odwracając wzrok dalej się ubierałam.
- Też nie chcę się z tobą kłócić.- dodał i razem wyszliśmy z kawiarni. Westchnęłam cicho.
- Niall ja...
- Zacznijmy od nowa. Proszę. Kocham cię. Wróć do mnie. Kocham WAS.- popatrzył na syna, którego nadal trzymał na rękach. Alan bawił się jego uchem, a kiedy Niall na niego spojrzał, ten się uśmiechnął. Ten widok naprawdę mnie rozczulił. Mimo wszystko uśmiechnęłam się.
- Skąd wiedziałeś, że tutaj jestem?- popatrzyłam znowu w jego oczy.
- Twoja mama powiedziała mojej, a moja... Mnie. Musiałem tutaj przyjść.- uśmiechnął się do mnie- Będziemy w końcu normalną rodziną?
__________________________________
Ahhhhhhh Jak słodko! Dawno tak tutaj nie było *.* Kocham was! Zapraszam do czekania na kolejne! ♥

1 komentarz:

  1. Jeju słodko:3 Niech oni sie wreszcie pogodzą ;) Rozdział cudo, mega, wspaniały :D Uwielbiam cie <33333 <333 Czekam na next'a z niecierpliwością <3333 <333333 Buziaki i dużo weny :*

    OdpowiedzUsuń