Bez zbędnych słów weszłam do swojego pokoju i zostałam tam póki nie usłyszałam słów "Do zobaczenia Pani Miller". Chwilę później usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę- uniosłam oczy znad książki i spojrzałam na mamę, która otworzyła drzwi.
- Poszedł. Zajmiesz się małym? Zrobię kolację.- spytała podając mi go na kolana.
- Jasne- wzięłam go i położyłam na moim łóżku podając mu zabawki. Kiedy mama wyszła chciałam do siebie przytulić malucha, ale ktoś do mnie zadzwonił.
- Halo?
- Panna Amber Miller-Horan?
- Tak- westchnęłam- O co chodzi?
- Panna Ivy mówiła, że koniecznie musi się z panią skontaktować.
- Kto?
- Już podaję- była chwila ciszy, a potem usłyszałam tę dziewczynę- Muszę się z panią spotkać.
- Ja z panią także. Mamy o czym rozmawiać.
- Tak wiem. Nie chcę tylko widzieć Niall'a. Sama pani rozumie.
- Jasne. Proszę przyjść do kawiarni ''Tea or Coffe" jutro. Około 13 pasuje?
- Dobrze. Do zobaczenia.- szybko się rozłączyła. Bałam się tego spotkania, ale musiałam w końcu zrozumieć całą tą sytuację, a ona mi w tym pomoże. Spojrzałam na syna.
- Proszę- uniosłam oczy znad książki i spojrzałam na mamę, która otworzyła drzwi.
- Poszedł. Zajmiesz się małym? Zrobię kolację.- spytała podając mi go na kolana.
- Jasne- wzięłam go i położyłam na moim łóżku podając mu zabawki. Kiedy mama wyszła chciałam do siebie przytulić malucha, ale ktoś do mnie zadzwonił.
- Halo?
- Panna Amber Miller-Horan?
- Tak- westchnęłam- O co chodzi?
- Panna Ivy mówiła, że koniecznie musi się z panią skontaktować.
- Kto?
- Już podaję- była chwila ciszy, a potem usłyszałam tę dziewczynę- Muszę się z panią spotkać.
- Ja z panią także. Mamy o czym rozmawiać.
- Tak wiem. Nie chcę tylko widzieć Niall'a. Sama pani rozumie.
- Jasne. Proszę przyjść do kawiarni ''Tea or Coffe" jutro. Około 13 pasuje?
- Dobrze. Do zobaczenia.- szybko się rozłączyła. Bałam się tego spotkania, ale musiałam w końcu zrozumieć całą tą sytuację, a ona mi w tym pomoże. Spojrzałam na syna.
- Może w końcu mama zrozumie o co chodzi- dałam mu buziaka w policzek i postanowiłam, że zrobię małemu kąpiel, a potem sama taką wezmę i po kolacji pójdziemy spać.
~*~
- Amber wstawaj. Masz gościa- usłyszałam nad uchem. Przewróciłam się tylko na drugi bok i chciałam spać dalej, ale mama nie dawała mi spokoju. Otworzyłam leniwie oczy. Westchnęłam na tyle głośno, żeby moja mama mogła to usłyszeć. Posłała mi mordercze spojrzenie i powiedziała, że mam być za 10 minut na dole i że mam się jakoś ubrać.
Wyszłam z łóżka i udałam się do łazienki, po drodze biorąc moje domowe dresy. Tam przemyłam twarz i zrobiłam szybki makijaż składający się z tuszu do rzęs i błyszczyka, związałam włosy w wysokiego kucyka i wyszłam. Schodząc na dół słyszałam rozmowę mojej mamy z jakąś kobietą. Byłam pewna, że znam ten głos, ale nie umiałam go z niczym skojarzyć. Weszłam do kuchni i mnie zatkało. Siedziała w nim mama i... teściowa? Spojrzałam na nie.
- Dzień Dobry.
- Witaj Amber. Chciałabym z tobą porozmawiać.
- Zgaduję, że na temat Niall'a?
- Tak. Właśnie na jego temat- uśmiechnęła się, ale w jej oczach widziałam ból.
- Dobrze. Mamo mogłabyś...?
- Jasne.- uśmiechnęła się i wyszła. Zrobiłam sobie kawę i usiadłam na przeciwko mojej teściowej.
- Niall cierpi. Wiedziałam, że cię kocha, ale nie wiedziałam, że aż tak. To co z nim zrobiłaś... Jak bardzo zmieniłaś go na lepsze... jestem ci za to wdzięczna, dlatego cię nie osądzam, bo wiem, że Niall cię zranił, ale ty jego też. Siedzi w domu i nawet nie chce nic jeść. Niedługo dostanie się przez to do szpitala. Nie możecie się pogodzić?
- Chciałabym, ale... Odkąd wyszłam ze szpitala... Eh coś się zmieniło. Już nie potrafię mu zaufać, boję się, że znowu tak mnie zrani i się nie pozbieram. Wiem, że on kocha naszego syna, ale już nie pokazuje, że zależy mu na mnie.
- Ma już dość po tylu próbach.
- Może... Ale ja nadal boję się co będzie jutro jeśli mu zaufam. Życie z nim jest ciężkie...
- Doskonale cię rozumiem, ale wzięliście ślub. Na dobre i na złe. W zdrowiu i w chorobie. Do śmierci.
- Kocham pani syna, ale to już chyba nie jest taka miłość, jak przed ślubem.
- Chociaż spróbuj z nim porozmawiać.
- Postaram się, ale nie dzisiaj. Mam za godzinę spotkanie.- spojrzałam na zegarek- o matko to już za godzinę! Przepraszam muszę się przygotować!- pobiegłam do mojego pokoju i wyciągnęłam eleganckie ubrania. Musiałam jakoś wyglądać. Kiedy się przebierałam do pokoju weszła moja mama.
- Gdzie się wybierasz?
- Mam spotkanie z tą dziewczyną, która przyszła do szpitala, kiedy w nim leżałam- powiedziałam i zabrałam się za czesanie włosów. Po 15 minutach byłam gotowa. Poszłam sprawdzić co u małego. Niestety mama nie mogła się nim zająć, więc ubrałam go i musiałam zabrać ze sobą. Założyłam mu czapkę i buty i wyszłam.
- Dam znać jak wrócę do domu i jak mi poszło.
Wsadziłam Alana do fotelika i go zapięłam. Wsiadłam do auta i ruszyłam. Miałam 10 minut żeby dojechać. A z korkami o tej godzinie będzie ciężko.
_______________________
Brawo ja! Z okazji, że mam wolne i mam wenę zaraz dodam kolejny jeśli mi się uda! ♥
~*~
- Amber wstawaj. Masz gościa- usłyszałam nad uchem. Przewróciłam się tylko na drugi bok i chciałam spać dalej, ale mama nie dawała mi spokoju. Otworzyłam leniwie oczy. Westchnęłam na tyle głośno, żeby moja mama mogła to usłyszeć. Posłała mi mordercze spojrzenie i powiedziała, że mam być za 10 minut na dole i że mam się jakoś ubrać.
Wyszłam z łóżka i udałam się do łazienki, po drodze biorąc moje domowe dresy. Tam przemyłam twarz i zrobiłam szybki makijaż składający się z tuszu do rzęs i błyszczyka, związałam włosy w wysokiego kucyka i wyszłam. Schodząc na dół słyszałam rozmowę mojej mamy z jakąś kobietą. Byłam pewna, że znam ten głos, ale nie umiałam go z niczym skojarzyć. Weszłam do kuchni i mnie zatkało. Siedziała w nim mama i... teściowa? Spojrzałam na nie.
- Dzień Dobry.
- Witaj Amber. Chciałabym z tobą porozmawiać.
- Zgaduję, że na temat Niall'a?
- Tak. Właśnie na jego temat- uśmiechnęła się, ale w jej oczach widziałam ból.
- Dobrze. Mamo mogłabyś...?
- Jasne.- uśmiechnęła się i wyszła. Zrobiłam sobie kawę i usiadłam na przeciwko mojej teściowej.
- Niall cierpi. Wiedziałam, że cię kocha, ale nie wiedziałam, że aż tak. To co z nim zrobiłaś... Jak bardzo zmieniłaś go na lepsze... jestem ci za to wdzięczna, dlatego cię nie osądzam, bo wiem, że Niall cię zranił, ale ty jego też. Siedzi w domu i nawet nie chce nic jeść. Niedługo dostanie się przez to do szpitala. Nie możecie się pogodzić?
- Chciałabym, ale... Odkąd wyszłam ze szpitala... Eh coś się zmieniło. Już nie potrafię mu zaufać, boję się, że znowu tak mnie zrani i się nie pozbieram. Wiem, że on kocha naszego syna, ale już nie pokazuje, że zależy mu na mnie.
- Ma już dość po tylu próbach.
- Może... Ale ja nadal boję się co będzie jutro jeśli mu zaufam. Życie z nim jest ciężkie...
- Doskonale cię rozumiem, ale wzięliście ślub. Na dobre i na złe. W zdrowiu i w chorobie. Do śmierci.
- Kocham pani syna, ale to już chyba nie jest taka miłość, jak przed ślubem.
- Chociaż spróbuj z nim porozmawiać.
- Postaram się, ale nie dzisiaj. Mam za godzinę spotkanie.- spojrzałam na zegarek- o matko to już za godzinę! Przepraszam muszę się przygotować!- pobiegłam do mojego pokoju i wyciągnęłam eleganckie ubrania. Musiałam jakoś wyglądać. Kiedy się przebierałam do pokoju weszła moja mama.
- Gdzie się wybierasz?
- Mam spotkanie z tą dziewczyną, która przyszła do szpitala, kiedy w nim leżałam- powiedziałam i zabrałam się za czesanie włosów. Po 15 minutach byłam gotowa. Poszłam sprawdzić co u małego. Niestety mama nie mogła się nim zająć, więc ubrałam go i musiałam zabrać ze sobą. Założyłam mu czapkę i buty i wyszłam.
- Dam znać jak wrócę do domu i jak mi poszło.
Wsadziłam Alana do fotelika i go zapięłam. Wsiadłam do auta i ruszyłam. Miałam 10 minut żeby dojechać. A z korkami o tej godzinie będzie ciężko.
_______________________
Brawo ja! Z okazji, że mam wolne i mam wenę zaraz dodam kolejny jeśli mi się uda! ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz