czwartek, 5 maja 2016

7.

Jeździłam autem po mieście, śpiewając lecące piosenki z radia. Zadzwonił mój telefon, więc ściszyłam muzykę i odebrałam.
- Musisz jechać do domu. Zaraz też tam będę.
Tyle usłyszałam od Niall'a, a potem się rozłączył. Wzruszyłam ramionami i zawróciłam do domu.

**
- Niall jestem! Co się stało?- rozbieram szpilki i biorę nosidełko z synem do kuchni.- Co chcia... O... A kto to?- uśmiecham się i odstawiam nosidełko na blat kuchenny i podaję rękę mężczyźnie.
- No właśnie... Amber to...
- Jestem Greg. Starszy brat Niall'a- uśmiecha się pokazując zęby, a ja zabieram rękę i patrzę na blondyna.
- Kiedy miałeś zamiar powiedzieć mi, że masz brata?
- Nie wiem...- westchnął- Siedział w więzieniu. Nie utrzymywałem z nim kontaktu i nie chciałem, żebyś go znała.- biorę zdenerwowana nosidełko z synem i idę do sypialni. Super, ciekawe czego dowiem się jeszcze o moim mężu. Odkładam nosidełko i wyciągam syna na łóżko. Rozbieram płaszcz, a potem biorę moje dziecko i idę do jego pokoiku, by go przewinąć i położyć do spania.
- Amber...
- Rozumiem Niall. Wstydziłeś się.- popatrzyłam na niego i się uśmiechnęłam. Dałam mu buziaka w policzek.- Chodźmy do twojego gościa, bo widzicie się pierwszy raz od dawna.

~*~
Siedzieliśmy wczoraj do 23, rozmawiając o tym, jak było w więzieniu i jak to się stało, że wyszedł wcześniej. W sumie brat Niall'a wcale nie był taki zły. Nie wiedziałam za co siedział, ale nie było mi to potrzebne. Miałam nadzieję, że się zmienił i teraz jest lepszym człowiekiem. Po miłym wieczorze od razu poszłam spać. Byłam padnięta. Alan w nocy się budził, chyba jest chory. Chodziłam z nim po jego pokoju, ale płakał, chyba go coś bolało. Pamiętam, jak dopiero co się urodził, a teraz ma już prawie dwa latka.

~*~
Obudziłam się zmęczona i odruchowo spojrzałam w bok, choć dobrze wiedziałam, że Niall jest w pracy. Poszłam odsłonić zasłony przy dużym, szklanym oknie. Szybko przebrałam się w jakieś wygodne ubrania i poszłam zobaczyć do pokoju syna. Spał, co było dziwne przez tę jego chorobę. Postanowiłam, że umówię się dzisiaj na wizytę u lekarza i zabiorę Alana. Poszłam do kuchni i zjadłam śniadanie przygotowane przez Georgię.

________________
Okay kochani! To ostatni rozdział tutaj na blogu. Oficjalnie zapraszam na profil na wattpadzie Vatashanick. Tam znajdziecie i pierwszą, jak i drugą część. Kocham was! ♥

PRZENOSZĘ!

Hej kochani! Chciałam was poinformować, że przenoszę mój blog na wattpada. Opublikuję tutaj jeszcze tylko jeden rozdział, potem dodam na wattpada pierwszą część, a później tę :) Mam nadzieję, że wpadniecie tam.
Taka decyzja, ponieważ na wattpadzie lepiej się pisze, a ponadto tam jestem częściej :)
Niedługo nowy rozdział!
Kocham mocno! ♥

niedziela, 3 stycznia 2016

6.

Szukałam ręką klatki piersiowej Niall'a ale niestety spotkałam się z rozczarowaniem. Otworzyłam lekko oczy i okazało się, że go nie ma. Wyszłam z łóżka i ubrałam szlafrok, po czym udałam się do pokoju Alana. Jak zwykle grzecznie spał, więc zeszłam do kuchni.
- Witaj panienko. Głodna?- usłyszałam głos Georgi.
- Jak wilk- uśmiechnęłam się i rozciągnęłam- Gdzie Niall?
- Wstał wcześnie rano i udał się do firmy- podała mi karteczkę- Jak przyszłam już go tutaj nie było- przetarłam oczy i przeczytałam co on nabazgrał ''Dzień Dobry wszystkim! Musiałem uciekać do firmy, Zayn mnie wezwał. Amber- dziękuję za noc. Gerogia- proszę o śniadanie dla nich i prosiłbym również żebyś posprzątała mój garaż.'' Uśmiechnęłam się na zdanie związane ze mną. Co jego gosposia sobie pomyślała czytając to? Poczułam jak pieką mnie policzki.
- Wyspana?- zapytała podając mi kawę.
- Oh tak- uśmiechnęłam się.- Dawno nie miałam tak wspaniałej nocy- upiłam łyk kawy i zabrałam się za kanapki, które Georgia przygotowała. 
- Jakie plany na dziś?
- Muszę w końcu poszukać jakiejś pracy, a później chcę spotkać się z moją siostrą- uśmiechnęłam się szczerze. 
- Dobrze. Jak pewnie przeczytałaś mam dzisiaj sporo do pracy, więc zaraz się zabieram.
- Oczywiście. Poczekam aż mały się obudzi i wezmę go ze sobą- dokończyłam śniadanie, kiedy chciałam odłożyć kubek z kawy do zmywarki usłyszałam krzyk syna. Zaśmiałam się i pobiegłam na górę. 
- Hej słońce- wzięłam go na ręce i dałam buziaka w policzek- Wyspałeś się kochanie?- uśmiechnęłam się i podeszłam z nim do szafki gdzie zawsze go przewijam. Zrobiłam to szybko, potem wyciągnęłam ubrania z szafki i go ubrałam. Wsadziłam go w sypialni do chodzika i sama zaczęłam się ubierać. Wykonałam wszystkie czynności związane z toaletą poranną, a potem zabrałam syna na dół. Ubrałam mu kurteczkę, buciki i czapkę, a potem swoją kurtkę i buty i wyszłam z domu. Poszłam kupić jakieś gazety do kiosku, który był niedaleko, udałam się również na miasto autem, by poszukać ogłoszeń związanych z pracą. Nic ciekawego jednak nie znalazłam. Postanowiłam zadzwonić do siostry.
- Hej siostra. Masz czas się spotkać?
- A powinnam mieć go dla ciebie?
- Proszę cię... nadal zła o tę aferę ze zdradą? Chyba już się wyjaśniło prawda?
- Niby tak. Ale teraz jestem w pracy. Wieczorem?
- Okay dam ci jeszcze znać- rozłączyłam się i wybrałam numer do Niall'a.
- Sekretarka Pana Horana. W czym mogę pomóc?
- Żona Pana Horana. Mogę prosić połączenie z nim?
- Ojej to pani. Tak oczywiście już przełączam.- usłyszałam jak nerwowo się uśmiecha. Cierpliwie, więc czekałam.
- Niall Horan z tej strony.
- Bardzo śmieszne.- zaśmiałam się cicho- Co powiesz na lunch ze mną i z synem?
- O której chciałaby się pani spotkać?- Czułam, ze głupkotwato się teraz uśmiecha.
- No nie wiem, jak prezesowi pasuje. Może 13 w restauracji obok wieżowca, w którym pracujesz?
- Jasne. Będę. Do zobaczenia. Całuję- rozłączył się, a ja schowałam telefon do torebki.
- Okay mały. Mamy czas na zakupy w centrum.- zaśmiałam się i ruszyłam autem do galerii.
______________________________
No. W końcu coś napisałam. Mało się teraz dzieje, ale w następnych trochę się dowiecie. Mam mega mega pomysł! Do zobaczenia! ♥

środa, 30 grudnia 2015

5.

~*~
Ułożyłam się wygodnie na poduszce. Dawno tutaj nie spałam i zapomniałam, że jest tak wygodnie. Usłyszałam zamykanie drzwi, a potem poczułam jak materac obok mnie się ugina. Jego świeży oddech czułam na swojej szyi. Próbowałam się nie uśmiechnąć i udawać, że śpię, ale się nie dało. Mimo szczerych chęci na moje usta wkradł się uśmiech.
- O czyli nie śpisz- powiedział składając buziaka na mojej szyi, a potem na złączeniu jej ze szczęką.
- Próbuję- wymruczałam, z nadal zamkniętymi oczami.
- Tak dawno cię tu nie było. Muszę to wykorzystać.- zjechał z pocałunkami znowu niżej. Miałam na sobie tylko jedwabny szlafrok i bieliznę. Niall go rozwiązał i dotarł do moich piersi.- Nie mów, że ty się za tym nie stęskniłaś.- dodał chwytając i ściskając moje piersi.
- Może trochę- uśmiechnęłam się patrząc na niego. Uniósł głowę i na mnie spojrzał, przez co się zaśmiałam. Złączył nasze usta w słodkim pocałunku, a jego prawa dłoń błądziła po moim ciele. Najpierw policzek, szyja, piersi, brzuch i jego boki, a potem... dotarł do mojej bielizny. Wiedziałam, że to się nie skończy tylko na głupiej zabawie. On naprawdę miał ochotę. Wzięłam głęboki wdech kiedy oderwał ode mnie swoje usta, a on zszedł niżej i ściągnął moją dolną bieliznę. Kiedy dotknął językiem mojego najbardziej wrażliwego punktu na ciele wydałam z siebie cichy jęk. On jednak nie przerwał swoich czynów, a wręcz przeciwnie pogłębił je, a chwilę później poczułam w sobie jego dwa palce.
- Oh... Niall..- wiłam się na łóżku, to było cudowne uczucie. Tak bardzo za tym tęskniłam i kiedy już byłam na skraju wytrzymałości, kiedy prawie doszłam. Wyciągnął je ze mnie, co spowodowało mój jęk niezadowolenia. Zaśmiał się cicho.
- To jeszcze nie koniec kochanie. Odwróć się.- poprosił, a ja to zrobiłam i teraz leżałam na brzuchu. Dźwignął mój szlafrok do góry, a włosy odsunął na jedną stronę. Słyszałam szelest opakowania z prezerwatywy, a chwilę później poczułam jego ciepłe dłonie na moich biodrach. Dźwignął trochę moją pupę i w jednej chwili poczułam jak mocno się we mnie wbija. Zacisnęłam dłonie na prześcieradle. Poruszałam się w rytm jego bioder, kiedy byłam blisko znowu ze mnie wyszedł.
- Niall proszę...- odwrócił mnie w swoją stronę. Znowu leżałam na plecach. Wyciągnął pasek z mojego szlafroka i związał nim moje ręce- Nie wiedziałam, że lubisz takie zabawy.
- Dużo rzeczy o mnie nie wiesz mała.- dał moje ręce do góry- proszę patrz na mnie cały czas- położył ręce po obu stronach moich bioder i tym razem bardzo powoli się przybliżał.
- Wejdź już we mnie!- krzyknęłam nie wytrzymując tego, gdy dotykał mojej łechtaczki swoim członkiem. Wziął go w rękę i jeździł nim w górę i w dół, drażniąc się ze mną.
- Jestem niezaspokojona i wkurzona. Proszę...- błagałam go by uprawiał ze mną seks. Co się ze mną dzieje? Ale chyba o to mu chodziło. Uśmiechnął się i szybkim ruchem był we mnie. Za chwilę znowu wyszedł i wszedł. Poruszał się zbyt szybko by za nim nadążyć.
- Oh...- wypuściłam jęk z moich ust- To takie przyjemne.
- Przyznaj, że za tym tęskniłaś- zwolnił rytm.
- Niall byłam blisko... Szybciej.
- Przyznaj, że tęskniłaś za mną tak samo jak ja za tobą.- zwolnił rytm tak bardzo, że nawet nie czułam go już w sobie.
- Niall proszę. Nadal jestem niezaspokojona.
- Przyznaj się skarbie.
- Oh... Sama to zrobię- rozwiązałam sznurek i jednym ruchem odwróciłam go tak, że teraz on był pode mną.- Teraz się zabawimy tak jak mama chcę- dodałam łapiąc w dłonie jego członka i szybko go w siebie wsadziłam. Zaczęłam się unosić, a potem znowu opadać i przyspieszyłam rytm. Byłam tak blisko. Moje ciało zaczęło drżeć, a po chwili cała fala przyjemności rozeszła się po nim. Opadłam na klatkę piersiową Niall'a i ciężko dysząc wyciągnęłam go z siebie.
______________________________
Dzikie seksy od tak bardzo dawna! Kto się cieszy? Przyznawać się zboczuchy! ♥

wtorek, 29 grudnia 2015

4.

Byłam zdziwiona jego pytaniem. Naprawdę. Nie spodziewałam się go teraz... Kocham Niall'a ale nie wiem czy chcę do niego wracać. Boję się, że znowu będę to na nowo przeżywać. Że znowu będzie źle.
- Tak- zanim moja podświadomość się zdecydowało, serce zrobiło to za dwóch.- Boję się, ale chcę spróbować- dodałam nadal patrząc mu w oczy. Nie wiem ile ta chwila trwała, ale była piękna i nie chciałam jej kończyć. Nadal patrząc mi w oczy zbliżył się do mnie i zaczął składać krótkie pocałunki na moich ustach.
- Zróbmy to już dzisiaj. Wróćcie już dzisiaj- poprosił pomiędzy pocałunkami. Uśmiechnęłam się. Jego mama miała rację. Mimo wszystko powinniśmy być razem. Kochałam tego człowieka i chyba wszystko bym mu wybaczyła. Pogłębiając nasz pocałunek zgodziłam się.

~*~
Pakując ostatnią walizkę rozmawiałam z mamą. Bardzo się cieszyła, że do niego wracam. Wiedziała, że to też dzięki niej.
- Dziękuję mamo.- dałam jej buziaka w policzek i ściągnęłam walizkę z łóżka. Niall po nią przyszedł- Wiesz, że to po części twoja zasługa.- uśmiechnęłam się. Zeszliśmy wszyscy na dół. Alan spał już w aucie.
- Dziękuję Pani, że nam Pani pomogła.- oboje się uśmiechnęliśmy. Pożegnałam się z mamą i wsiadłam do samochodu. Razem ruszyliśmy do willi Niall'a.
- Dobrze, że musiałaś się spakować. Miałem czas, żeby w domu posprzątać. W zasadzie zrobiła to Georgia.
- A wcześniej czemu się tym nie zajęła?- spytałam pomiędzy śmiechem.
- Dałem jej wolne. Chciałem być....
- Sam?- spytałam podając mu podpowiedź. Skinął głową. Pokręciłam swoją i spojrzałam za okno. Tyle wrażeń jednego dnia. Nie sądziłam, że to wszystko się wydarzy. I to w jednym dniu!

Po 20 minutach zatrzymaliśmy się na podjeździe do jego domu. Niall zaniósł najpierw małego i kazał mi go rozebrać, a sam zajął się walizkami. Kiedy rozbierałam synkowi kurtkę usłyszałam, że ktoś wchodzi do jego pokoju. Odwróciłam się i zobaczyłam uśmiechniętą Georgię.
- Na reszcie wróciłaś kochana- dała mi buziaka w policzek- Och bez ciebie ten dom nie wyglądał jak dom- chwyciła się za głowę, a potem obie się zaśmiałyśmy.
- Też się cieszę, że tutaj jestem. Nie sądziłam, że jeszcze kiedyś tutaj wrócę...
- Och! Bardzo dobrze postąpiłaś zgadzając się. No nic. Idę szykować kolację. Pewnie wszyscy są głodni.- wyszła, a ja dałam małemu buziaka w czoło i również wyszłam, gasząc światło w pokoju. Weszłam do sypialni, gdzie był Niall. Patrzył w okno, ale kiedy weszłam odwrócił się w moją stronę i szeroko się uśmiechnął.
- Na reszcie w domu- przytulił mnie i dał mi buziaka w czoło. Uśmiechnęłam się na ten gest i zaciągnęłam się jego zapachem.
- Też się cieszę. Brakowało mi ciebie.- powiedziałam dźwigając głowę, by na niego spojrzeć, a on skorzystał z okazji i dał mi całusa w nos. Niby mały gest, a tak mnie ucieszył.
___________________________________
Nadal słodko! Ale nie bójcie sie. Niedługo znowu będzie się działo! :D ♥

3.

Przyjechałam trochę spóźniona, ale mam nadzieję, że mi to wybaczy. Weszłam z małym do kawiarni. Rozglądnęłam się i zobaczyłam ją... tam przy stoliku. Podeszłam do niego. Siedziała ze swoim opiekunem, ale to normalne. Nie mogła przyjść tutaj sama.
- Przepraszam za spóźnienie. Musiałam wziąć małego- rozebrałam mu czapkę i kurteczkę.
- Nic się nie stało.- Ivy w końcu na mnie spojrzała. Jej oczy były przepełnione bólem.- Proszę rozmawiać jakby mnie tu nie było- dodał i wyciągnął notatnik. Widziałam, że piszę jak Ivy zachowuje się na początku spotkania. Wzięłam głęboki wdech.
- Więc... Mogłabyś mi powiedzieć wszystko od początku?- spojrzałam na nią. Skinęła głową i spuściła wzrok na swoje palce.
- Ja i Niall... My... Byliśmy razem, ale to było dawno. Jako nastolatkowie byliśmy w sobie zakochani. Bardzo. Ale... Moi rodzice wszystko zepsuli. Nienawidzili Niall'a bo zaszłam z nim w ciążę. Wywieźli mnie na drugi koniec świata, zabrali telefon i tak się skończyło... Dziecko... Ono... Ono się nie narodziło..- zakryła swoją twarz, bo już płakała.
- Możesz mówić dalej?- spytałam ze współczuciem. Skinęła lekko głową.
- Nie odzywałam się do niego, on nie wie, że byłam w ciąży. Twierdzi, że to ja go zostawiłam... Ale ja nie miałam wyboru. Dowiedziałam się o tym w ten sam dzień kiedy wyjeżdżaliśmy... Do niedawna wszystko było zapomniane... Ale wróciłam tu. Musiałam. Znalazłam go i chciałam przeprosić, ale... dowiadując się, że ma żonę i... i dziecko, które powinno być moje. Nie wytrzymałam.- wybuchnęła płaczem. Jej opiekun coś zapisał, a potem podał jej tabletki na uspokojenie. Ivy popatrzyła na Alana i poprosiła swojego opiekuna, żeby wrócić do ośrodka. Patrzyłam na nią z wyrzutami sumienia. Zabrałam jej Niall'a. Kiedy wstawali właśnie ON wszedł do kawiarni. Zrobiłam duże oczy, kiedy chciał do mnie podejść. Pokazywałam mu, że nie, ale nie posłuchał.
- Ivy? Co. Ty. Do. Kurwy. Robisz. Z. Moją. Żoną?!- wycedził przez zęby.
- Niall zostaw ją. To ja nalegałam na spotkanie- popatrzył na mnie. Widać było, ze jest zły, ale miałam to gdzieś. Czemu sam mi nie powiedział?- Ivy ja... Dziękuję, że się ze mną spotkałaś.
Uśmiechnęła się słabo i wyszli, a Niall na mnie popatrzył.
- Po co się z nią spotkałaś?!
- Przestań krzyczeć. Ludzie się patrzą.- Usiadłam z powrotem i wzięłam Alana na kolana.
- Po co ci to było?
- Musiałam się dowiedzieć kim dla ciebie jest. Ty mi nie chciałeś powiedzieć. Nie gadamy ze sobą. Więc.. Co mi zostało?- popatrzyłam na niego smutna.
- Nie chcesz mnie wysłuchać. To jak miałem ci powiedzieć?
- Niall nie chcę się z tobą znowu kłócić.- Wzięłam płacz do ręki i chciałam się ubrać, ale on wstał i biorąc małego na ręce pocałował mnie. Jedną dłonią gładził mnie po policzku. Nie spodziewałam się tego. Usłyszałam oklaski od ludzi, którzy siedzieli w kawiarni. Oderwałam się od niego i spojrzałam w jego oczy. Te oczy, w których tak bardzo się zakochałam. Te które za każdym razem mnie hipnotyzowały. Zamrugałam dwa razy i odwracając wzrok dalej się ubierałam.
- Też nie chcę się z tobą kłócić.- dodał i razem wyszliśmy z kawiarni. Westchnęłam cicho.
- Niall ja...
- Zacznijmy od nowa. Proszę. Kocham cię. Wróć do mnie. Kocham WAS.- popatrzył na syna, którego nadal trzymał na rękach. Alan bawił się jego uchem, a kiedy Niall na niego spojrzał, ten się uśmiechnął. Ten widok naprawdę mnie rozczulił. Mimo wszystko uśmiechnęłam się.
- Skąd wiedziałeś, że tutaj jestem?- popatrzyłam znowu w jego oczy.
- Twoja mama powiedziała mojej, a moja... Mnie. Musiałem tutaj przyjść.- uśmiechnął się do mnie- Będziemy w końcu normalną rodziną?
__________________________________
Ahhhhhhh Jak słodko! Dawno tak tutaj nie było *.* Kocham was! Zapraszam do czekania na kolejne! ♥

2.

Bez zbędnych słów weszłam do swojego pokoju i zostałam tam póki nie usłyszałam słów "Do zobaczenia Pani Miller". Chwilę później usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę- uniosłam oczy znad książki i spojrzałam na mamę, która otworzyła drzwi.
- Poszedł. Zajmiesz się małym? Zrobię kolację.- spytała podając mi go na kolana.
- Jasne- wzięłam go i położyłam na moim łóżku podając mu zabawki. Kiedy mama wyszła chciałam do siebie przytulić malucha, ale ktoś do mnie zadzwonił.
- Halo?
- Panna Amber Miller-Horan?
- Tak- westchnęłam- O co chodzi?
- Panna Ivy mówiła, że koniecznie musi się z panią skontaktować.
- Kto?
- Już podaję- była chwila ciszy, a potem usłyszałam tę dziewczynę- Muszę się z panią spotkać.
- Ja z panią także. Mamy o czym rozmawiać.
- Tak wiem. Nie chcę tylko widzieć Niall'a. Sama pani rozumie.
- Jasne. Proszę przyjść do kawiarni ''Tea or Coffe" jutro. Około 13 pasuje?
- Dobrze. Do zobaczenia.- szybko się rozłączyła. Bałam się tego spotkania, ale musiałam w końcu zrozumieć całą tą sytuację, a ona mi w tym pomoże. Spojrzałam na syna.
- Może w końcu mama zrozumie o co chodzi- dałam mu buziaka w policzek i postanowiłam, że zrobię małemu kąpiel, a potem sama taką wezmę i po kolacji pójdziemy spać.

~*~
- Amber wstawaj. Masz gościa- usłyszałam nad uchem. Przewróciłam się tylko na drugi bok i chciałam spać dalej, ale mama nie dawała mi spokoju. Otworzyłam leniwie oczy. Westchnęłam na tyle głośno, żeby moja mama mogła to usłyszeć. Posłała mi mordercze spojrzenie i powiedziała, że mam być za 10 minut na dole i że mam się jakoś ubrać.
Wyszłam z łóżka i udałam się do łazienki, po drodze biorąc moje domowe dresy. Tam przemyłam twarz i zrobiłam szybki makijaż składający się z tuszu do rzęs i błyszczyka, związałam włosy w wysokiego kucyka i wyszłam. Schodząc na dół słyszałam rozmowę mojej mamy z jakąś kobietą. Byłam pewna, że znam ten głos, ale nie umiałam go z niczym skojarzyć. Weszłam do kuchni i mnie zatkało. Siedziała w nim mama i... teściowa? Spojrzałam na nie.
- Dzień Dobry.
- Witaj Amber. Chciałabym z tobą porozmawiać.
- Zgaduję, że na temat Niall'a?
- Tak. Właśnie na jego temat- uśmiechnęła się, ale w jej oczach widziałam ból.
- Dobrze. Mamo mogłabyś...?
- Jasne.- uśmiechnęła się i wyszła. Zrobiłam sobie kawę i usiadłam na przeciwko mojej teściowej.
- Niall cierpi. Wiedziałam, że cię kocha, ale nie wiedziałam, że aż tak. To co z nim zrobiłaś... Jak bardzo zmieniłaś go na lepsze... jestem ci za to wdzięczna, dlatego cię nie osądzam, bo wiem, że Niall cię zranił, ale ty jego też. Siedzi w domu i nawet nie chce nic jeść. Niedługo dostanie się przez to do szpitala. Nie możecie się pogodzić?
- Chciałabym, ale... Odkąd wyszłam ze szpitala... Eh coś się zmieniło. Już nie potrafię mu zaufać, boję się, że znowu tak mnie zrani i się nie pozbieram. Wiem, że on kocha naszego syna, ale już nie pokazuje, że zależy mu na mnie.
- Ma już dość po tylu próbach.
- Może... Ale ja nadal boję się co będzie jutro jeśli mu zaufam. Życie z nim jest ciężkie...
- Doskonale cię rozumiem, ale wzięliście ślub. Na dobre i na złe. W zdrowiu i w chorobie. Do śmierci.
- Kocham pani syna, ale to już chyba nie jest taka miłość, jak przed ślubem.
- Chociaż spróbuj z nim porozmawiać.
- Postaram się, ale nie dzisiaj. Mam za godzinę spotkanie.- spojrzałam na zegarek- o matko to już za godzinę! Przepraszam muszę się przygotować!- pobiegłam do mojego pokoju i wyciągnęłam eleganckie ubrania. Musiałam jakoś wyglądać. Kiedy się przebierałam do pokoju weszła moja mama.
- Gdzie się wybierasz?
- Mam spotkanie z tą dziewczyną, która przyszła do szpitala, kiedy w nim leżałam- powiedziałam i zabrałam się za czesanie włosów. Po 15 minutach byłam gotowa. Poszłam sprawdzić co u małego. Niestety mama nie mogła się nim zająć, więc ubrałam go i musiałam zabrać ze sobą. Założyłam mu czapkę i buty i wyszłam.
- Dam znać jak wrócę do domu i jak mi poszło.
Wsadziłam Alana do fotelika i go zapięłam. Wsiadłam do auta i ruszyłam. Miałam 10 minut żeby dojechać. A z korkami o tej godzinie będzie ciężko.
_______________________
Brawo ja! Z okazji, że mam wolne i mam wenę zaraz dodam kolejny jeśli mi się uda! ♥