niedziela, 3 stycznia 2016

6.

Szukałam ręką klatki piersiowej Niall'a ale niestety spotkałam się z rozczarowaniem. Otworzyłam lekko oczy i okazało się, że go nie ma. Wyszłam z łóżka i ubrałam szlafrok, po czym udałam się do pokoju Alana. Jak zwykle grzecznie spał, więc zeszłam do kuchni.
- Witaj panienko. Głodna?- usłyszałam głos Georgi.
- Jak wilk- uśmiechnęłam się i rozciągnęłam- Gdzie Niall?
- Wstał wcześnie rano i udał się do firmy- podała mi karteczkę- Jak przyszłam już go tutaj nie było- przetarłam oczy i przeczytałam co on nabazgrał ''Dzień Dobry wszystkim! Musiałem uciekać do firmy, Zayn mnie wezwał. Amber- dziękuję za noc. Gerogia- proszę o śniadanie dla nich i prosiłbym również żebyś posprzątała mój garaż.'' Uśmiechnęłam się na zdanie związane ze mną. Co jego gosposia sobie pomyślała czytając to? Poczułam jak pieką mnie policzki.
- Wyspana?- zapytała podając mi kawę.
- Oh tak- uśmiechnęłam się.- Dawno nie miałam tak wspaniałej nocy- upiłam łyk kawy i zabrałam się za kanapki, które Georgia przygotowała. 
- Jakie plany na dziś?
- Muszę w końcu poszukać jakiejś pracy, a później chcę spotkać się z moją siostrą- uśmiechnęłam się szczerze. 
- Dobrze. Jak pewnie przeczytałaś mam dzisiaj sporo do pracy, więc zaraz się zabieram.
- Oczywiście. Poczekam aż mały się obudzi i wezmę go ze sobą- dokończyłam śniadanie, kiedy chciałam odłożyć kubek z kawy do zmywarki usłyszałam krzyk syna. Zaśmiałam się i pobiegłam na górę. 
- Hej słońce- wzięłam go na ręce i dałam buziaka w policzek- Wyspałeś się kochanie?- uśmiechnęłam się i podeszłam z nim do szafki gdzie zawsze go przewijam. Zrobiłam to szybko, potem wyciągnęłam ubrania z szafki i go ubrałam. Wsadziłam go w sypialni do chodzika i sama zaczęłam się ubierać. Wykonałam wszystkie czynności związane z toaletą poranną, a potem zabrałam syna na dół. Ubrałam mu kurteczkę, buciki i czapkę, a potem swoją kurtkę i buty i wyszłam z domu. Poszłam kupić jakieś gazety do kiosku, który był niedaleko, udałam się również na miasto autem, by poszukać ogłoszeń związanych z pracą. Nic ciekawego jednak nie znalazłam. Postanowiłam zadzwonić do siostry.
- Hej siostra. Masz czas się spotkać?
- A powinnam mieć go dla ciebie?
- Proszę cię... nadal zła o tę aferę ze zdradą? Chyba już się wyjaśniło prawda?
- Niby tak. Ale teraz jestem w pracy. Wieczorem?
- Okay dam ci jeszcze znać- rozłączyłam się i wybrałam numer do Niall'a.
- Sekretarka Pana Horana. W czym mogę pomóc?
- Żona Pana Horana. Mogę prosić połączenie z nim?
- Ojej to pani. Tak oczywiście już przełączam.- usłyszałam jak nerwowo się uśmiecha. Cierpliwie, więc czekałam.
- Niall Horan z tej strony.
- Bardzo śmieszne.- zaśmiałam się cicho- Co powiesz na lunch ze mną i z synem?
- O której chciałaby się pani spotkać?- Czułam, ze głupkotwato się teraz uśmiecha.
- No nie wiem, jak prezesowi pasuje. Może 13 w restauracji obok wieżowca, w którym pracujesz?
- Jasne. Będę. Do zobaczenia. Całuję- rozłączył się, a ja schowałam telefon do torebki.
- Okay mały. Mamy czas na zakupy w centrum.- zaśmiałam się i ruszyłam autem do galerii.
______________________________
No. W końcu coś napisałam. Mało się teraz dzieje, ale w następnych trochę się dowiecie. Mam mega mega pomysł! Do zobaczenia! ♥